Spadkobierca zaczerpnął oddech i popłynął: A wiecie, dzisiaj w przedszkolu byli muzykanci, pani i pan. I jak śpiewali hej hej koooomendancie, to wszystkie przedszkolaki podnosiły o taaaak rączki i taaak machały – tu Spadkobierca macha rączusią jakby łapał nad głową muszkę owocówkę.
Robię zeza na Babcię B., widzę, jak drżą Jej kurze łapki wokół oczu z powstrzymywanego chichotu.
- Aha – mówię z namysłem – a kto to ten Piłsudski był?
- Jak to, nie wiesz? – Spadkobierca podchodzi do mnie blisko i wpatruje się we mnie badawczo. Biedak ma świadomość, że często Go wkręcam i podpuszczam.
- Nie mam pojęcia Synu, nie interesowałam się zbytnio historią – odpowiadam, nie mijając się właściwie z prawdą.
- No mamo, Piłsudski to taki żołnierz był, on Polskę bronił przed Rosjanami.
- Udało mu się?
- Nie, no co ty, on bronił i bronił, a tamci w kółko wygrywali.
- A Piłsudski miał jakieś zwierzątko?
- Nie miał, no co ty, to był żołnierz.
- A konika może miał?
- No miał, miał, konika który się nazywał Kasztanek – Spadkobierca grzebie w mózgu, usiłując odtworzyć dane – eeee, Kasztanka – poprawia się.
Babcia B. nie wytrzymuje i zaczyna się chichotać.
Wieczorem ćwiczę ten temat ze Spadkobiercą w ramach darmowych minut przez telefon z Małą Mi.
Spadkobierca opowiada, że ten Piłsudski to miał takie wąsy o tu – wskazuje dwoma palcami między czubkiem nosa a górną wargą.
Drążę temat: a czy Piłsudski był stary czy młody?
- Najpierw był stary jak dziadziuś, ale potem miał drugą żonę i był młody jak tatuś.
Doprawdy wątpię, czy jest sens, żeby Spadkobierca uczęszczał do przedszkola.
W nawiązaniu – tematyczny bonus, który urzekł mnie absurdalnym wdziękiem:

